poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 1

Doppelanger 



Nowy Jork był pięknym miastem choć górowały w nim same budynki. Właśnie tam mieszkali najbogatsi ludzie, którzy mogli pozwolić sobie na wszystko. Mieli pieniądze, a pieniądze były władzą. Najbogatszymi byli Collinsowie – Maria i Cyrus, którzy kilka lat wcześniej wzięli rozwód. Mieli jedną córkę, dziedziczkę fortuny – Cornelię. Panna Collins za równy tydzień zaczynała studia ekonomiczne w Nowym Orleanie, sama nie wiedziała dlaczego wybrała właśnie to miasto. Na swój sposób był wyjątkowe, różniło się spośród innych. Jednak i tak wolała Nowy Jork, który jest dla niej wszystkim w końcu tutaj się wychowała. Cornelia wstała dziś wcześnie, około godziny dziewiątej. Pierwszą czynnością, która wykonała był prysznic. Potem jak zwykle weszła do swojej dużej garderoby i ubrała się. Założyła czarne dżinsy i białą bluzkę a na to skórzaną kurtkę. Spośród kilku setek szpilek wybrała czarne od Gucciego. Gdy była już całkowicie gotowa zeszła na dół do salonu, jak zwykle nikogo nie było. Matki dziewczyny praktycznie nigdy nie było, a ojciec na stałe mieszkał w Kalifornii. Właśnie jego najbardziej potrzebowała, jednak nie miał dla niej czasu. Wolał prowadzić interesy niż zająć się własną córką. Westchnęła - była przyzwyczajona do takiego życia. Weszła do kuchni, która była w jasnej tonacji. Zrobiła sobie tosta i nalała do szklanki soku pomarańczowego, po zakończonym śniadaniu wyszła z domu. Była umówiona z Anthonym  na Time Square był to plac Manhattanu. Postanowiła się przejść na Time Square, najwyżej spóźni się kilka minut, ale Tony'em to nie powinno przeszkadzać. Anthony był jej najlepszym przyjacielem. Znali się od najmłodszych lat, wiedzieli o sobie absolutnie wszystko.


Klaus Mikaelson przyleciał do Nowego Jorku z powodu pewnej czarownicy, która mogłaby pomóc jemu i jego rodzinie w przywróceniu Kola. Mimo wszystko tęsknił za bratem, na swój sposób go kochał. Wiedział, jak Rebekah stara się ,by przywrócić Kola. Gdy był w ciele czarownicy, nawet Davina starała się go przywrócić. Freya, jego do niedawna zaginiona siostra, również starała się im pomóc ,ale to nie było takie łatwe ,jak mogłoby się wydawać. Dlatego postanowił spotkać się z czarownicą z Nowego Jorku. Był z nią umówiony na Time Square, dokładniej na skrzyżowaniu Broadwayu i siódmej alei. Stał ,opierając się o budynek i przyglądając szarości Nowego Jorku, temu jak ludzie chodzą, rozmawiają i śpieszą się w różne miejsca. Nagle zauważył kogoś znajomego. Eleny Gilbert. Był całkowicie świadom, że to Gilbertówna, ponieważ Katerina umarła. Podeszła do nieznanego mu młodego mężczyzny. Zaciekawiło go, dlaczego nie ma z nią jej adoratorów. Postanowił podsłuchać o czym rozmawiają.
— Wyglądasz strasznie Corny. — powiedział na powitanie mężczyzna, dziewczyna prychnęła na jego komentarz. Nie do końca rozumiał dlaczego chłopak zwraca się do niej inaczej. Może po prostu sobowtór chciał uciec od braci Salvatore. Na jej miejscu sam by uciekł od tej dwójki. Ten trójkąt był mimo wszystko patologiczny.
— Daruj sobie Anthony. — odezwał się w końcu sobowtór, jej ton głosu był chłodny i pewny siebie. Anthony, odgarnął kosmyk jej włosów za ucho. — Zostaw. — syknęła ostro.
— Dziś impreza charytatywna u Carterów, oczywiście będziesz ? — spytał Anthony wzdychając. Oczywiście znał odpowiedzi na to pytanie, jednak wolał się upewnić. Znał przyjaciółkę nie od dziś, szybko zmieniała zdanie.
Oczywiście, muszę tylko kupić sobie jakąś nową sukienkę. — odpowiedziała sucho dziewczyna, Klaus cały czas przypatrywał się tej dwójce.
— Ten sobowtór jest po za twoim zasięgiem Niklaus. — usłyszał za sobą czyjś głos. Odwrócił się w tamtą stronę. Stała przed nim kobieta po trzydziestce. Miała krótkie blond włosy do ramion, zielone oczy, szczupłą sylwetkę i średni wzrost. Była to Angelina, czarownica, z którą był umówiony. Klaus jeszcze raz spojrzał na sobowtóra, czyli nie była Eleną. Musiał dowiedzieć się, kim tak naprawdę była. Dobrze, że podsłuchał ich rozmowę -z chęcią przejdzie się do tych całych Carterów. Jedyne czego teraz powinien się dowiedzieć, to gdzie odbędzie się to przyjęcie charytatywne. Ponownie spojrzał na czarownicę, która przyglądała mu się uważnie.
— Przejdźmy do sedna sprawy. — odezwał się Mikaelson z diabolicznym uśmieszkiem, kobieta jedynie przewróciła oczami na jego zachowanie. Słyszała od innych, że pierwotny ma swoje ironiczne poczucie humoru, do tego był bardzo niebezpieczny, jednak ją to nie obchodziło. Mieli jedynie jeden wspólny interes, nic poza tym. A potem odejdą od siebie jak gdyby nigdy nic, jakby w ogóle się nie poznali. Klaus zaproponował ramię czarownicy, która jedynie mruknęła złośliwy komentarz pod nosem. Oboje poszli w stronę jednego z barów. Usiedli przy jednym z pustych stolików, w barze o tej porze znajdowała się tylko garstka osób.

Corenlia razem z Tonym, wysiedli z żółtej taksówki. Dziewczyna musiała zrobić zakupy na dzisiejszą imprezę charytatywną. Powinna wyglądać na niej perfekcyjnie, jak zwykle na takich przyjęciach. Weszli do jednego ze sklepów odzieżowych,jeden z najdroższych na Manhattanie.
— Jak myślisz co powinnam kupić ? — zapytała podchodząc jednej z wiszących na wieszaku sukienek. Spojrzała na nią była w kolorze czarnym, prosta i delikatna.  
— Coś, w czym będziesz wyglądać świetnie. — odpowiedział znudzonym tonem. Dziewczyna spojrzała na niego na sekundę.
— Ja zawsze wyglądam perfekcyjnie. — oznajmiła pewnym siebie głosem. Anthony przewrócił jedynie oczami na jej słowa. Był przyzwyczajony do jej zachowania chociaż czasem bywało to irytujące. Cornelia poszła w głąb sklepu, a z Tony za nią. Oglądali wiele strojów, w końcu Collins, zdecydowała się na prostą kremową sukienkę do kolan, a do tego czarne szpilki.
— Będziesz kupować coś jeszcze ? — zapytał znudzony Anthony, zakupy z Cornelią były wykańczające. Sam mógł spędzić na zakupach sporo czasu, ale z Collins było to nie do zniesienia. Dziewczyna pokręciła przecząco głową i ruszyła szybkim krokiem do kasy. Kilka minut później byli już w kawiarni na rogu.

Klaus, po skończonej rozmowie z Angeliną, dowiedział się dużo ciekawych rzeczy. Mógł przywróci Kola i z pewnością zrobi to wkrótce. Davina z chęcią wykona zaklęcie, był świadom uczuci młodej czarownicy do brata, jednak problem był z uczuciami Kola. Nie był pewny czy jego brat zakochał się w podopiecznej Marcela, z pewnością ją lubił. Sam nawet ją lubił, była odważną czarownicą, która próbowała go zabić, mając zaledwie siedemnaście lat. W niewielkim stopniu ją podziwiał. Zatrzymał się i  był zadowolony z tego co się dowiedział. Kątem oka dostrzegł dziewczynę, tak podobną do Eleny i Kateriny, tylko to nie mogła być żadna z nich. Przez kilka sekund wpatrywał się w nią, rozmawiała z tym samym facetem co wcześniej. Był pewny, że była człowiekiem. Słyszał jak jej serce bije, a przez żyły przepływa krew. Musiał ją poznać, jednak nie teraz. Nie wyglądało by to dobrze z jego strony. Wszedłby do kawiarni, podszedłby do nich, przedstawiłby się i co dalej. Pewnie by go spławiła. Powinien inaczej się do niej zbliżyć. Szybkim krokiem odszedł od budynku. Wrócił do mieszkania w którym się zatrzymał, jutro miał wróci do Nowego Orleanu, jednak zostanie trzy dni dłużej w Nowym Jorku. Aż tak bardzo nie śpieszy mu się do NOLA.  Musiał trochę odpocząć, zwłaszcza od Cami, która nie radziła sobie z byciem wampirem. Doprowadzała go pomału do szału. Jako człowiek była taka dobra i czysta, a teraz jest bezczelna i nieprzewidywalna.

* * *
Rozdział 1 wstawiony, dziękuje Marcie za bycie betą. Mam nadzieję, że wszystko co kazałaś to poprawiłam :). 

3 komentarze:

  1. No...No...Fajnie że pojawiło się kolejne FF. I to związane z TVD i TO. Czekam na NN i życzę dużo weny. Zapraszam do mnie uszecienibloodmoon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze co wpadło mi w oczy to częste powtórki. Musisz nad tym popracować choć czasem jest to ciężkie, wiem z własnego doświadczenia. Drugie to spacje od przecinków i znaków interpunkcyjnych. Nie rób tego, bo to tak kole w oczy. Momentami też zauważyła, że próbujesz wepchać dwa zdania w jedno przeinkiem. Nie rób tego, bo źle się czyta. Treść jest ciekawa, ale jak mówiłam powinnaś popracować i przed opublikowaniem czytać rozdział.
    Pozdrawiam, Bexy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy sposób pisania a teraz czas na konkretną
    ocenę :
    Dużo powtórek
    Powinnaś robić więcej opisów emocji bohaterów (nie zdawkowe zdania typu kochał brata więcej relacji przedstawić. Powtórki imion ,staraj się zmieniać zwrot jaki stosujesz do danej postaci. Czyżby Klaus coś knuł?
    Mam taki zarzut choć to ty tworzysz charakter postaci.
    Czemu Klaus boi się podejść? Przecież to potężna hybryda! On powinien wparować tam i zrobić to na co ma ochotę (ale jak mówię kwestia przedstawienia osobowości)z Kolem sytuacja tez jest za bardzo ogólnikowo ukazana. To tyle od mnie ;)

    OdpowiedzUsuń